AKTUALNOŚCI

KUP BILET

Pogromcy mitów: Czy gry są powodem zamachów?

Czas rozprawić się mitem, jakoby granie w gry było przyczyną strzelanin, oraz innych tragicznych wydarzeń, związanych z agresją.

W ostatnim czasie wiele mówi się na temat licznych strzelanin, jakie mają miejsce na terenie USA. Statystyki są przerażające. Liczba nieszczęśliwych wydarzeń z użyciem broni palnej sprawia, że Stany Zjednoczone niechlubnie wyróżniają się na tle innych krajów. I to zdecydowanie.

Przy okazji ostatnich tragedii w El Paso i Dayton ponownie rozgorzała dyskusja na temat przyczyny takiego stanu rzeczy i po raz kolejny podniesiono argument, że winne takiej sytuacji są gry. O taki osąd pokusił się sam Donald Trump. Przerażające gry wideo mają jego zdaniem gloryfikować przemoc, co zdaniem prezydenta USA trzeba ukrócić. To bardzo częsta i popularna teza, na którą nie ma jednak naukowych dowodów.

Temat ten niejednokrotnie był przedmiotem badań specjalistów na całym świecie. Wśród nich byli choćby naukowcy z Instytutu Maxa Plancka w Hamburgu. Grupa dorosłych osób została poddana testom psychologicznym, mającym na celu określenie ich poziomu agresji. Następnie badani zostali podzieleni na trzy grupy. Jedna z nich przez dwa miesiące grała kilka godzin dziennie w GTA V, druga oddawała się grze w The Sims 3, natomiast trzecia grupa nie miała w ogóle styczności z grami w badanym okresie. Po tym czasie powtórzono testy przeprowadzone na samym początku. Wyniki jednoznacznie wskazały, że poziom agresji nie uległ zmianie w żadnej grupie. Nie odnotowano również innych zmian w psychice lub zachowaniu.

Niemieccy badacze sprawdzili oddziaływanie gier na dorosłych, ale co z dziećmi i młodzieżą? Nad tą kwestią pochylił się z kolei Whitney DeCamp z Western Michigan University, który wziął pod uwagę nie tylko bezpośredni wpływ gier na młodzież, ale również otoczenie, w jakim przebywa. W ankiecie  pojawiły się pytania o chęć pobicia kolegi, czy przyniesienia broni do szkoły. Ponadto zbadano, czy dana osoba doświadczyła agresji ze strony innych oraz jakie ma relacje z rodziną i otoczeniem. Profesor przebadał w ten sposób 6,5 tysiąca nastolatków w wieku 13 lat i podobnie jak naukowcy z Hamburga nie odnotował wzrostu agresywnych zachowań. Co ciekawe, wyniki przeprowadzonego testu każą sądzić, że to właśnie otoczenie, w którym się znajdujemy ma znacznie większy wpływ na to, w jaki sposób postępujemy.

Strzelaniny, zwłaszcza te z udziałem nastolatków, to niewątpliwie tragiczne wydarzenia. Unikajmy jednak prostych i zero-jedynkowych osądów. To, czy ktoś zdecydował się na tak straszliwy krok ma zazwyczaj wiele przyczyn. Agresja i brutalność, które, owszem występują w niektórych tytułach, pojawiają się również w filmach, czy po prostu w sieci. Gry nie powinny, i jak pokazują badania, nie ma podstaw by były, jedynym powodem, dla którego ktoś targnął się na życie wielu ludzi.